Oficjalne forum ENDURO TROPHY

Pełna wersja: Kudowa Zdrój
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Koledzy potrzebuję pomocy w zaplanowaniu dwóch całodziennych wycieczek. Baza wypadowa w Kudowie. Założenia to 1500-2000 metrów przewyższenia. Nie zależy mi na jakichś hardcorach. Po prostu chciałbym powłóczyć się po okolicznych szlakach, ścieżkach. Ale, że nigdy tam nie byłem to nie mam pojęcia jak zaplanować trasę. Nie zależy mi na atrakcjach turystycznych tylko na jak najfajniejszych trasach do objechania. Proszę osoby, które znają teren o propozycje.
Nie dajcie się prosić podrzućcie jakiegoś gpx-aSmile.
Zrobiłbym traskę w Stołowych, a jak możesz dojechać samochodem to koniecznie Śnieżnik Smile
(20-07-2019 22:10)martin.h napisał(a): [ -> ]Zrobiłbym traskę w Stołowych, a jak możesz dojechać samochodem to koniecznie Śnieżnik Smile

Marcin proszę o konkrety Smile. Żonka mogłaby mnie teleportować ale na krótkie dystanse powiedzmy 20 km od Kudowy.
A co na tym Śnieżniku takie fajne bo może bym rodzince sprzedał temat i razem byśmy pojechali?
(20-07-2019 22:21)gruber napisał(a): [ -> ].
A co na tym Śnieżniku takie fajne bo może bym rodzince sprzedał temat i razem byśmy pojechali?

Zerknij tutaj, opcji dużo, masyw zdecydowanie polecam Big Grin
http://knurswiny.pl/snieznik-opisy-wycieczek-i-zjazdow/

Dodatkowo przyjrzyj się ostatnio zbudowanym ścieżkom:
https://www.trailforks.com/list/339/
Macias dzięki za linki. Opis bardzo zachęcający choć odnoszę wrażenie, że zjazdy momentami ponad moje umiejętności. Jestem stary i unikam stresujących terenów. A z opisu wynika, że jest tam takich sporoSmile. Ale jeśli byśmy się zdecydowali na wycieczkę na Śnieżnik to na pewno coś wykorzystam.
Głównie zależy mi na podpowiedziach tras w Górach Stołowych. Aby w miarę możliwości startować z kwatery w Kudowie a nie zawracać głowy żonie bo ona też chce odpocząć.
Oczywiście mógłbym wirtualnie na mapie turystycznej wyznaczyć trasę. Tylko potem się okaże, że to co się zjeżdża to ja wypycham i na odwrót. Widziałem w sieci sporo zdjęć z wielkimi kamieniami i skałami i nie wiem czy wszystkie szlaki są przejezdne ew. do przejścia z rowerem. Na mapie Compassu jest trochę tras rowerowych ale w większości po drogach.
Góry Stołowe są słabe. Szarpanina z wnoszeniem, krótkie i strome zjazdy... Mnie się mega nie podobało. A miejsca gdzie można jeździć płynnie to wyglądają jak polne drogi na Mazurach. Jest takie wrażenie, że niby pojeździłem, ale w sumie nie do końca. O flow zapomnij.
(20-07-2019 22:21)gruber napisał(a): [ -> ]
(20-07-2019 22:10)martin.h napisał(a): [ -> ]Zrobiłbym traskę w Stołowych, a jak możesz dojechać samochodem to koniecznie Śnieżnik Smile

Marcin proszę o konkrety Smile. Żonka mogłaby mnie teleportować ale na krótkie dystanse powiedzmy 20 km od Kudowy.
A co na tym Śnieżniku takie fajne bo może bym rodzince sprzedał temat i razem byśmy pojechali?

https://photos.app.goo.gl/ELk26RSP1GsYJGZt7

Trasa, która robiłem 4 lata temu, jedno miejsce było hardcorowe, cała reszta lajtowa, tylko że poza szlakami rowerowymi jedziesz na nielegalu.
Śnieżnik to przede wszystkim zjazd granicznym zielonym na wschód, granicznym w kierunku Małego Śnieżnika, no i czerwony do Międzygórza.
Momank Twoje wrażenia nie napawają optymizmem...Smile. Wnoszenie, strome zjazdy to jest to czego nie akceptuję. Zdecydowanie wolę już "mazurskie polne drogi". Najważniejsze dla mnie to pojeździć w siodle. Nie tracić wysokości asfaltami.


Marcin możesz mnie poratować śladem z Twojej wycieczki? 32 km i niecałe 600 metrów przewyższenia brzmi zachęcająco.
Jeśli lajtowo, to Orlickie Hory pod nosem. Cyklotrasy to głównie szerokie drogi, po których mogą zasuwać Czesi z dzieciątkami.
Parę fot i mapka mojej jazdy sprzed... hu, hu, hu... 12 lat Smile
http://www.solar.blurp.org/snieznik_2007/index.html

Śnieżnik jest do wyjechania szerokimi szutrami. Powrót tak samo, albo częściowo terenowo po łomocie. Ładne okolice Kralickiego Śnieżnika, ale też część po łomocie.
Solar, Twoje galerie niezmiennie poprawiają mi humorSmile.
(21-07-2019 10:29)momank napisał(a): [ -> ]Góry Stołowe są słabe. Szarpanina z wnoszeniem, krótkie i strome zjazdy...

No jak się wie gdzie pojechać to tragedii nie ma Tongue

(21-07-2019 10:29)momank napisał(a): [ -> ]Jest takie wrażenie, że niby pojeździłem, ale w sumie nie do końca. O flow zapomnij.

Coś w tym jest, ale jeżeli traktujemy wypad jako wycieczkę, a nie rąbanie tras zjazdowych, to się nie zgodzę.

Góry Stołowe mają to do siebie, że od podnóża do wypłaszczenia faktycznie jest stromo, często kamieniście/korzennie. Nie nadaje się to zwykle ani do podjazdu, ani do zjazdu. W środku trasy też można się natknąć na nieprzejezdne momenty co wiąże się często z kilkunastometrowym cioraniem z rowerem na plecach. Ale czy warto? Oczywiście. Szlaki tam są surowe, niezbyt tłumnie uczęszczane - 90% wali na Błędne i Szczeliniec. Więcej ludzi można spotkać jedynie na żółtym przez Skalne Grzyby. No i trzeba mieć z tyłu głowy ciągle, że to jednak Park Narodowy i jazda rowerem po większości szlaków pieszych nie jest mile widziana.

Sam tam trochę pochodziłem/pojeździłem i mogę jako taką traskę polecić. Niestety wymaga ona podwózki, ewentualnie dojazdu rowerem asfaltem (pod górę) w ilości około 12km, oraz zjazdu asfaltem o jakieś 3km mniej (o to bym się nie martwił choć boli sama myśl) Big Grin

https://en.mapy.cz/s/3wamF

Trasę ułożyłem tak, jak sam bym jechał/jechałem i w odwrotnym kierunku może dawać mniej frajdy. Należy zwrócić uwagę, że pętle się krzyżują.

Krótki opis.
Startujesz z parkingu leśnego i z początku jedziesz szutrówką (szlak czerwony), później czerwony skręca w lewo od szutru i jedziemy całkiem przyjemną ścieżką, aż wrócimy na wcześniejszy szuter. Cały czas tą "nudną drogą" poruszamy się lekko pod górę, więc zbytnio to nie przeszkadza. W pewnym momencie dojedziemy do żółtego, ale nadal trzymamy się czerwonego. Gdy dojedziemy w końcu drugi raz do żółtego (idzie przez chwilę razem z czerwonym) to od tej pory trzymamy się jego, jednocześnie "wracając". Tutaj zaczynają się już lekkie interwały i w kilku miejscach będzie trzeba zejść z roweru, ale dosłownie na moment. Na całym żółtym, prowadzącym przez Skalne Grzyby, należy też spodziewać się większej ilości ludzi :/ Szlak jednak daje kupę radochy. Jest to jazda "po płaskim" z małymi podjazdami, ale w większości ze zjazdami o niedużym nachyleniu, za to jest dość technicznie. Żółtym wrócimy do znanego miejsca, gdzie pierwszy raz krzyżowaliśmy się z czerwonym.
Teraz kierujemy się żółtym na zachód. Prowadzi on przez mokradła na których zbudowana jest kładka. Szału tam nie ma i jak nie ma chęci to można objechać to miejsce równoległym rowerowym szlakiem ER-2. Jak nie objechaliśmy to przeskakujemy na zielony, a następnie kombinacją: leśna droga, dołączamy do ER-2, ostro na zielony w lewo i ścieżką leśną do drogi. Kawałek asfaltem i jazda na żółty. Trzeba uważać, bo w pewnym momencie dość niepostrzeżenie z szerokiej drogi żółty odbija w lewo. A żółty wygląda tak:
[Obrazek: bbJfoWV.jpg]

Po kilkuset metrach dołączamy do zielonego i trafiamy na dość nieprzyjemne rowerowo skałki. Tutaj trzeba się chwilę pogimnastykować, aby rower znalazł się wyżej Wink Przy rozwidleniu szlaków pozostajemy na zielonym i po długiej drewnianej kładce dojeżdżamy do skrzyżowania z niebieskim. Ostro w prawo, pod górkę jedziemy niebieskim w kierunku Narożnika. Jest technicznie, jest bardzo surowo, są fajne widoczki. Dopiero pod koniec szlaku są większe trudności i samo zejście, które pewnie prosi nawet zjadą. Ja większość sprowadziłem, ale jest to dosłownie kilkadziesiąt metrów. Kilka ujęć z niebieskiego:

[Obrazek: Rucubzi.jpg]

[Obrazek: M9Y59wq.jpg]

[Obrazek: aaclcYC.jpg]

Lądujemy na parkingu przy szosie i pozostaje zjazd asfaltem lub samodzielne szukanie powrotu.
Trasa nie wydaje się długa, jednak trzeba wziąć pod uwagę, że jest sporo interwału, kilka razy zejdziemy i poprowadzimy, aż w końcu rower wyląduje nawet na plecach.

Kilka podpowiedzi odnośnie innych "sprawdzonych" szlaków w okolicy.
1. Kuszący wydaje się czerwony od Błędnych Skał do Fortu Karola. Aby tam się jednak dostać z Rozdroża pod Lelkową, proponuję normalnie wjazd drogą, a nie szlak czerwony/niebieski. Pieszy wiąże się się z targaniem ostatnich kilkuset metrów roweru po ogromnych kamolach. Z drogi najlepiej skręcić w zielony, a potem wjechać na czerwony. Sam czerwony dość męczący przy Błędnych Skałach, w środkowej części dość przyjemny z kilkoma większymi przeszkodami, gdzie trzeba rower przenieść oraz stroma końcówka po łomotach, gdzie znowu Pr0 Rajderzy mogą pokusić się o zjazd.
2. Jak już jesteśmy przy Forcie Karola, to warto tam podskoczyć (nieoznakowana ścieżka), czeka nas potem dość konkretny wymagający zjazd zielonym.
3. Za żadne skarby nie wybierajcie na rower szlaku z linku: https://en.mapy.cz/s/3wau2
Są tam momenty, które chciałoby się pojechać

[Obrazek: N0mMvx4.jpg]

ale w większości to hardkor, gdzie nawet idzie się ciężko Big Grin

[Obrazek: 8bUQwWC.jpg]

[Obrazek: j5IXcZl.jpg]

Z innych rzeczy... Będąc w Górach Stołowych często się zdarzy, że utracicie zasięg GSM! Na zboczach gór, GPS może nieźle świrować, więc dobrze jednak tą mapę papierową posiadać Big Grin
Kolego Promyk bardzo Ci dziękuję za cenny wpis i za poświęcony czas. W związku z tym, że Twoja propozycja jest jak dla mnie trochę krótka zgodnie z sugestią wyklikałem na mapie turystycznej taką "przedłużkę":)

https://mapa-turystyczna.pl/route/c4sp

Z Kudowy do rozdroża pod Lelkową trasą Masaryka potem drogą do Błędnych Skał.
Czy Twoim zdaniem jest to sensowna opcja?
Miałbym już treściwą opcję na jeden dzień. Na drugi dalej będę kkombinowałSmile
Masarykową nie jechałem, ale jak widnieje jako cyklotrasa, to pewnie lepsze niż asfaltem Smile
Wcześniej pisałem, żeby na Błędne wjechać drogą, ale przypomniało mi się, że można tak pól na pół, bo szlak pieszy jest świetny Big Grin
Opcja, którą proponuję: https://en.mapy.cz/s/3wnkQ
Dodatkowo, po zjechaniu czerwonym z Błędnych do żółtego, podjedź te kilkaset metrów do Fortu Karola. Naprawdę warto, choćby dla widoku na Szczeliniec Wielki. Później możesz wrócić do zaplanowanego szlaku żółto-czerwonego (w zasadzie to zwykła szutrówka), lub zielonym zjechać do szosy - jest krótko, ale treściwie. Tutaj też można zamiast zielony/niebieski okrężnie do Pasterki (w większości szutry/drogi polne) objechać niebieskim Szczeliniec Mały (sympatyczna droga leśna) i zjechać kawałek fajnego żółtego do Pasterki - przynajmniej sprawdzony Big Grin
Nie wiem, jak wygląda odbicie żółtego za Pasterką na Białą Skałę, tam może być ciekawie. Po zjechaniu do szlaku niebieskiego dalej szuter.

apdejt: tak się teraz zastanawiam, czy za bardzo trasy nie wydłużyłeś. Żebyś nie przecenił swoich możliwości, bo nie zawsze ilość km + przewyższenie = to samo zmęczenie. Sam na Rychlebach robię za dzień 3 wjazdy/zjazdy (jakieś 55km i 1500 pionu), a po jednej pętli Olbrzymów (20km/600 pionu) nie mam ochoty/sił pchać się jeszcze raz.

---------------------------------------

Drugi dzień, to proponuję (jak już ktoś wcześniej zauważył) Broumovske Steny. Większość będzie po drogach leśnych/szutrach, ale jakich! Niestety albo trzeba się liczyć z podwózką, albo podpedałować te 15km (+drugie tyle na powrót to masz +30km i 500m przewyższenia bonusowo). Mam zaplanowaną traskę na tamte okolice. Kiedyś tam pochodziłem i wiem, gdzie się z rowerem nie pchać, a szkoda, bo niektóre szlaki wymiatają, a potem następuje kilkadziesiąt/kilkaset metrów gdzie nawet rower ciężko przerzucić.
Niestety mapki nie wkleję, bo trasa czasem nie przebiega po oznaczonych ścieżkach i planer nie przyjmuje, ale mogę dołączyć planowanego GPX'a. Tworząc go sugerowałem się:
a) przebytymi na pieszo szlakami
b) przebiegiem jakiegoś czeskiego maratonu
c) kilkoma śladami GPX tamtej okolicy znalezionymi w sieci.
Nie ręczę, że wszystko przejezdne, a sam jeszcze nie próbowałem. Chodzi szczególnie o skośny zjazd po stromiźnie ze szlaku niebieskiego pomiędzy Honskym Spicakiem, a Strazną Horą. Będzie pewnie trzeba trochę polatać z GPS'em. Jeżeli chodzi o ten niebieski, to jest super, ale tylko do Straznej Hory, jeżeli stąd chcesz się udać do Hvezdy, to czeka Cię targanie roweru po skałach, i przeskakiwanie szczelin. Absolutnie się tam nie pchać!

Do posta dokleiłem plik GPX. Musiałem skompresować zip'em.
Plik po rozpakowaniu można wgrać do mapy.cz lub na cykloatlas.
@Promyk, miałem ochotę potraktować Góry Stołowe wycieczkowo, tras zjazdowych tam nie ma bo: jeśli już trafimy długi zjazd to jest on na poziome P1, no góra P2. Natomiast jeśli trafimy coś konkretniejszego to z mety jest P5 i szarpanina w pionie, za to krótko. Raz super łatwo za chwilkę trzeba iść z buta, czy to w górę czy w dół. Osobiście nie lubię już takich tematów. Smile. Po fotach widzę, że byliśmy w tych samych miejscach, przynajmniej częściowo. No niestety dla mnie Góry Stołowe są albo nudne albo za bardzo hardkorowe. Nie ma spójności, a wyjątkowo nie lubię tachać roweru na plecach, blacha w obojczyku mi przeszkadza Smile.
(25-07-2019 09:04)momank napisał(a): [ -> ]Raz super łatwo za chwilkę trzeba iść z buta, czy to w górę czy w dół. Osobiście nie lubię już takich tematów. Smile. [...] No niestety dla mnie Góry Stołowe są albo nudne albo za bardzo hardkorowe. Nie ma spójności, a wyjątkowo nie lubię tachać roweru na plecach, blacha w obojczyku mi przeszkadza Smile.

Też najchętniej robiłbym wszystko w siodle, a nie ciorał z rowerem pod górkę tylko dla zjazdu. Kolega, z którym byłem miał podobne odczucia co Ty (że słabe rowerowo), ale nudnymi by tego nie nazwał. Głównie ocena wynikała ze zmęczenia, bo interwały + noszenie/zsiadanie z roweru (krótkie ale jednak) dość szybko pozbawiły go energii. Może wiele zależy od dyspozycji dnia oraz nastawienia. Jak spodziewasz się czegoś super, to można się zawieść. Ja wróciłem zadowolony, ale wcześniej obszedłem to i tamto pieszo, więc wiedziałem czego się spodziewać. No ale mi wystarczy kawałek surowego szlaku w klimatycznym terenie i z widokami. Nie musi być wszystko na tip top. Poza tym @gruber i tak jest w Kudowej, więc każdy wypad rowerowy będzie raczej traktował in plus.
@Promyk w specyficzny sposób poznawałem Góry Stołowe. Za pierwszym razem pojechałem z kolegą który w tych okolicach robił jakiś triatlon, więc ja samotnie jeździłem, trochę miałem zrytą psychę, że jak dupnę na takiej ściance to zanim ktoś do mnie dotrze to albo mnie kruki rozdziobio albo jucha zejdzie ze mnie cała Smile.
Za drugim razem pojechałem w to samo miejsce znaczyć trasę Garmin Ultra Race - maraton biegowy w górach. Siłą rzeczy trasa przebiegała nie raz i nie dwa miejscami które może dla biegacza w górach są ekscytujące, ale dla kogoś kto musi tachać jeszcze rower do tego to nie bardzo... Smile Pętla wynosiła z tego co pamiętam 84 km, więc raczej nie mało zważywszy na to, że właśnie dużo było tachania roweru na plerach. Cały nasz pobyt trwał tam 5 dni, wstępne założenie trasy po śladzie GPS, potem oznakowanie właściwe, sprawdzenie w dniu zawodów i zdjęcie oznakowania po wszystkim. Powiem szczerze, że raczej nie wrócę na pewno w Stołowe, na pewno nie z rowerem Smile. No zwyczajnie przejadło mi się. Po 5 dniach tej morderczej eksploracji sam już nie wiedziałem czy jest fajnie czy nie, ostatecznie ze względu na szarpaninę doszedłem do wniosku, że mi się nie podoba jednak taki styl jazdy Smile.
I nie chodzi, że lubię tylko traile przygotowane ludzką ręką. W sumie to też nie do końca. Po prostu lubię rzetelne enduro, gdzie i jest co technicznie pokminić i piecem pójść bez specjalnej trygonometrii i obliczania trajektorii lotu Smile .
Mi tam w stołówkach zawsze się podobało. Mega klimat. Byłem tam wielokrotnie. Tylko, że zawsze w okolicach Pasterki.
Koło Pasterki krążyłem, chleb jadłem i piwo piłem.
Ja jeszcze wino piłem. A potem jechaliśmy do hospody U Ludmily czy jakoś tak
U Lidmanu w Machovie Big Grin Tylko potem powrót na polską stronę bywa karkołomny Wink
Tak. Powroty bywają straszne. Pamiętam jeden mroźny dzień i podjazd przeprośny za grzechy narodu polskoego
Dziękuję wszystkim za pomoc, szczególnie Tobie Promyk. Nie odzywałem się bo wczoraj objeżdżałem Baranią i Skrzyczne. Na domiar złego urwałem przerzutkę w okolicach Gawlasa...Angry Do Kudowy jadę w poniedziałek z rana. Na szczęście udało mi się dzisiaj kupić SLX 12 biegowego, którego polecał Uzu. Mam tylko nadzieję, że się uda założyć bez komplikacji.
Promyk wiem, że moje plany mogą być trochę na wyrost ale w razie czego będę skracał lub ratował się asfaltemSmile.
@gruber - liczę na jakąś relację, ewentualnie podzielenie się spostrzeżeniami/propozycjami. Zawsze to jakaś baza wiedzy dla kolejnych udających się w tamte strony.
A z tymi planami na wyrost... Najgorsze, że "przedłużkę" masz na początku...
No więc pojeździłem, ponosiłem Big Grin.
https://mapy.cz/s/3xdp6
Jak pisaliście o noszeniu roweru to miałem nadzieję, że bardziej chodzi o wypych... Jestem stary i stękam jak muszę przenieść rower przez powalone drzewoSmile.
Na pewno polecam zrobić wszystko aby zorganizować sobie podjazd aby nie asfaltować bo to okrutny podjazd i nogi mnie bolały jak podjeżdżałem samochodemBig Grin.
Dzięki zaoszczędzonym siłom mogłem się najeździć.
Najpierw minusy. Jak się władowałem w kierunku tych całych grzybów to musiałem się nadźwigać roweru przez kilka minut przez skalne zasieki. W trakcie tej ekwilibrystyki myślałem o tym co bym Ci Promyk zrobił jak Byś mi wpadł wtedy w łapy...Big Grin.
Druga część niebieskiego do przełęczy Lisiej nie do jazdy. Jakieś 30 minut prowadzenia
A teraz plusy. Jestem zadowolony z wycieczki. To zupełnie inne góry niż Beskidy. Tak jak pisałeś Promyk z świetnego szlaku nagle może zrobić się tragedia przez prawie nie do zdobycia skalne zasieki. Jednak nagromadzenie korzeni jest tak wielkie, że Worek Raczański mógłby się powstydzićSmile. I to wszystko bez większych podjazdów. Na początku rzucałem się na te korzenie jak szczerbaty na sucharySmile a potem już nimi rzy... Znaczy się przejadłem się nimiSmile
Ten skrót przez las na Lisią Przełęcz nie przejezdny więc przy drugim przejeździe pocisnąłem zielonym do asfaltu.
Zielony w kierunku fortu Karola moim zdaniem nieporozumienie. Najpierw podjazd a potem sprowadzanie. Gorąco nie polecamSmile
Żółty przez Pasterkę fajny.
Generalnie jak się człowiek nastawi, że nie ma zjazdów to jest bardzo fajnie, ja polecam.
Przekierowanie